Monthly Archives: Kwiecień 2013

Jeże

Basia biegła z przodu wypatrując piesków, Staś szedł obok mamy i opowiadał coś zawile o superbohaterach, zasadzkach na agentów, o pułapkach i walce. Franek został z tyłu i grzebał patykiem w zaschniętym błocie na ścieżce. Wróżka Shila pod postacią psa (ale i tak wszyscy w domu wiedzieli, że jest wróżką) krążyła wokół i co jakiś czas przybiegała do mamy. Wyszli z zagajnika na polanę, na której rosło kilka niedużych, ale mocnych dębów – wprost idealnych do wspinania się na ich konary. Staś pobiegł do przodu krzycząc, że dziś wejdzie wyżej niż ostatnio.

– Ja będę pierwsza! – krzyknęła Basia do brata i popędziła za nim.

– Ja będę pierwszy! – zawołał Franek z tyłu i ruszył pędem przed siebie.

Tymczasem Shila czarodziejską różdżką zrobiła przejście pośród ostrych jeżyn i weszła do tajemnej kryjówki.

– Hej, małpiatki, złaźcie z drzewa – zawołała wróżka do dzieci – chcę wam kogoś przedstawić.

– Nie jestem małpiatką, jestem psem  – rezolutnie odpowiedziała Basia – mamo, jakim psem jestem? – dziewczynka zwróciła się do mamy stojącej nieopodal.

– Pewnie posokowcem – mama podała pierwszą rasę, jaka przyszła jej na myśl.

Oczy dziewczynki rozbłysły.

– Tak! Jestem posokowcem!

– Hej posokowce, chodźcie poznać rodzinkę jeży! – zawołała Shila ponownie.

– Ja będę pierwszy – krzyknął Staś zeskakując z gałęzi.

– Ty nie będziesz pierwszy! Ja będę pierwszy – zawołał Franek i popędził za starszym bratem.

– Nie ścigajmy się – powiedziałą Basia pędząc przodem.

– Chodźcie ostrożnie, wyczarowałam przejście, ale i tak ostre ciernie mogą was zranić – powiedziała Shila, kiedy cała trójka przybiegła do kępy jeżyn.

Dzieci posłuchały Shili i ostrożnie przechodziły pod kolczastymi pędami. W końcu cała trójka znalazła się w środku. Nachylili się i zobaczyli dwa malutkie jeżyki i jednego większego.

– Jak wy tu wchodzicie, przecież przez te kolce ciężko się tu wedrzeć – zauważyła Basia

– To prawda – odparła mama jeż – dlatego właśnie jesteśmy tu bezpieczne. Nikt nie może dostać się do naczego domku.

-A my jesienią spotkaliśmy jeże i pomogliśmy im przedostać się do innej części lasu – powiedział Franek.

– Bo my wszystkim pomagamy – dodał Staś – jesteśmy superbohaterami, tylko nie mamy laserów w oczach.

– Ale macie wróżkę – pisnął jeden z malutkich jeżyków – mamo, ja też chcę taką wróżkę.

– Co będziemy robić?  – spytał Staś – może wyjdziecie z nami na łąkę, pobawimy się razem? – zaproponował.

– My się stąd nie ruszymy – odparła mama jeż – to bardzo niebezpieczne.

– Możecie nam pomóc?

– Jasne! Powiedzcie tylko, co wam grozi – powiedział Staś.

– Pod koniec każdego miesiąca na polanę przylatują straszne stworzenia, podobne do ptaków. Wyszukują jeże, porywają je, zanoszą do swoich siedzib i tam zjadają. Często też zastawiają pułapki, więc nawet kiedy ich nie ma – jest to dla nas bardzo niebezpieczne – wyjaśniła z westchnieniem mama jeżowa.

W tym momencie na drzewie w pobliżu kryjówki jeży usiadła sójka i powiedziała jeżom, że straszne stwory właśnie nadlatują. Szybko odleciała, choć dla niej nie stanowiły zagrożena.

Dzieciaki  przypatrywały się temu, co działo się na polance.

Nad łąkę przyleciały trzy ogromne czarne ptaki z głowami rysiów, usiadły ciężko na ziemi i zaczęły węższyć. Basia pisnęła wystraszona i stwory odwróciły głowy w jej stronę. Staś zakrył jej buzię, ale się nie odezwał. Przerażone jeżyki zakopały się w swojej norce.

Nagle na polanę wbiegł potężny labrador i ptaszyska odleciały spłoszone. Pies spokojnie poszedł dalej.

– Ufff – odetchnął Staś głęboko – było blisko. Co zrobimy? – zwrócił się do Shili.

Wróżka zaproponowała wybudowanie pułapki. Dzieci wyszły ostrożnie z kępy jeżyn i zabrały się do pracy. Kiedy pułapka była skończona Shila wypowiedziała zaklęcie i przybrała postać jeża. Stanęła na środku jako przynęta, a dzieciom kazałą ukryć się w krzakach.

Po chwili ptaszyska znów nadleciały, a kiedy zobaczyły jeża – szybko postanowiły go pochwycić. I wpadły w zasadzkę.

Shila znów przybrała swą naturalną postać, dzieci wybiegły z kryjówki i złapały groźne stworzenia.

– Wypuście nas, proszę! – zawołał największy z ptaków.

– Wypuścimy was pod warunkiem, że już nigdy więcej nie przylecicie na tę polanę i zostawicie jeże mieszkające w tym lesie w spokoju – powiedział Staś, a Basia kryjąca się za jego plecami zrobiła groźną minę.

– Jeśli jeszcze raz usłyszymy, że niepokoicie naszych przyjaciół to gorzko tego pożałujecie – dodał Franek.

Ptaszyska uroczyście obiecały, że więcej się tu nie pojawią i odleciały.

Od tego czasu jeżyki mogły spokojnie wychodzić ze swą mamą na spacery po lesie i po łące, kryły się tylko przed psami, a czasem przed dziećmi, gdy bawiły się z nimi w chowanego.

Shila na spacerach włazi w ostre jeżyny, odkrywa kryjówki jeży i mi je pokazuje :)

 



wiosna?

Tak…. to tylko bajka. Jak się okazało w rzeczywistym świecie wiosna nie nadeszła tak szybko…

A mnie śniło się, że pisałam bajkę o zaczarowanym pociągu :)

pociag