Monthly Archives: Maj 2013

Majowy Deszcz

To była pierwsza wiosna wróżki Eulalii, pierwsza samodzielna wiosna – mówiąc dokładniej. Wcześniej przyglądała się pracom dorosłych wróżek, pomagała im troszkę. Tym razem jednak zupełnie samodzielnie musiała wszystko przygotować.

krople

Najpierw obudziła rośliny wieloletnie – siadała przy każdej i śpiewała im piosenki. W drzewach i krzewach zaczynały krążyć soki i rośliny powoli budziły się z zimowego snu. Na gałązkach pojawiły się pierwsze pączki, z nich rozwinęły się świeże i delikatne zielone listki.

Potem musiała spulchnić ziemię, w którą wsiała nasionka.

„Świetnie! Eulalia chce nas nakarmić!” – zaćwierkotały radośnie wróbelki i o świcie przyleciały do ogródka wróżki. Z wielkim zapałem wydziobały prawie wszystkie ziarenka.

Kiedy nadleciała wróżka – wróbelki podziękowały jej serdecznie:

„Ach, Eulalio, wspaniałą ucztę nam zgotowałaś! Dziękujemy bardzo” – i odleciały ćwierkając wesoło.

Eulalia westchnęła: „Ojej, wróbelki zjadły wszystkie moje nasionka! Dobrze, że zostało mi jeszcze trochę”. Wróżka wysiała ponownie nasionka. „Teraz muszę je zabezpieczyć. Jak to robią wróżki? Ach tak, przecież muszę wypowiedzieć zaklęcie” – przypomniała sobie Eulalia:

„Niech rabatek strzegą skrzaty

By nie zjadły nasion wróble

Bo z nich tu wyrosną kwiaty

Które każdy bardzo lubi”

Powiedziała Eulalia machając nad rabatką swą różdżką.

I rzeczywiście – więcej wróble nie przyleciały.

Nasionka zaczęły kiełkować, ale rosły bardzo powoli. Wszędzie dookoła rośliny zaczynały kwitnąć, a u wróżki Eulalii widać było dopiero maleńkie listeczki.

„O czymś zapomniałam” – zmartwiła się mała wróżka.

„Aaa!” – wykrzyknęła w pewnym momencie– „promyczki! Potrzebuję ciepłych, złotych promyczków!”

Niech promyki słońca

Ogrzeją rabatki

Niech rosną bez końca

Moje piękne kwiatki”

Wróżka wypowiedziała zaklęcie i machnęła różdżką.

Słoneczne promyki oświetliły zagonek.

Jednak rośliny nadal rosły wolno, a nawet zaczęły więdnąć i schnąć. Biedna mała wróżka zamartwiała się, plewiła, latała nad ogródkiem, ale to nie przynosiło efektów.

Usiadła na ławeczce i zaczęła płakać.

„Nic nie będzie z moich kwiatków, nic. Nie jestem dobrą wróżką wiosenną.”

Wtedy w drzewach zaszumiał wiatr, usłyszał płacz małej wróżki, zaniósł jej skargę daleko, do chmur.

W chmurach kropelki zrobiły naradę: „Musimy pomóc Eulalii, to jej pierwsza samodzielna wiosna, zupełnie o tym zapomniała” – powiedziały kropelki i zawołały Majowy Deszcz.

„Majowy Deszczyku, dzięki tobie wszystko rośnie. Twoją misją jest dziś ogródek małej wróżki Eulalii”.

Majowy Deszcz zebrał do konewki najlepsze z kropelek i poleciał z wiatrem do ogródka smutnej wróżki. Deszczyk zaczął padać, padać intensywnie, tak jak deszcz w maju, zrosił dobrze zagonek, który szybko się zazielenił. Rośliny podniosły się, zaczęły rosnąć intensywnie.

Kiedy nazajutrz pojawiła się wróżka – zobaczyła rabatkę, rośliny były wysokie, intensywnie zielone, pokryte srebrzystymi kropelkami.

Eulalia klasnęła z radości w ręce i zawirowała w powietrzu. Wtedy znów spłynęły złociste promienie słońca, a kwiaty otworzyły się pokazując swe

przepiękne, żywe kolory.

tulipan

 

Wieczorem znów przybył Majowy Deszcz i obficie podlał łąki, lasy, pola i ogrody, a także malutki ogródek wróżki Eulalii.

Och, jak pięknie wszystko rośnie po Majowym Deszczu.

Jaką macie pogodę? Odwiedza Was Majowy Deszcz?



Konkurs

… ogłosiło miasto Radomsko.

Szczegóły tutaj.

„Prezydent miasta zachęca wszystkich, którzy mają lekkie pióro i poprawnie posługują się językiem polskim, a ponadto pasjonuje ich historia, tożsamość i kultura Radomska, do napisania bajki lub opowiadania. Bajka ma być skierowana do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym i być nie dłuższa niż standardowych 5 stron”.

Bajka napisana :)



Trzy słonie

Bajka o trzech słoniach.

Pamiętacie bajkę o niedźwiadku? Tę, w której pluszowy miś ożył pod wpływem czarodziejskiej apaszki. A znacie baśń o Ołowianym Żołnierzyku, przygody Kubusia Puchatka, Toy Story? To opowieści o zabawkach, które żyją, które ożywają, gdy dzieci na nie nie patrzą.

Bo zabawki żyją.

Chcę Wam dziś opowiedzieć jedną z ich przygód.

W pokoju dziecinnym, w koszu na pluszaki obok żyrafy, kilku misiów, ośmiornicy, hipopotama, piesków i koni, dwóch żab i jednej papugi były także trzy słonie – pluszowe słoniowe rodzeństwo.

100_4838

Pewnego dnia Basia zapytała:

– Mamo, mogę wziąć słonika do przedszkola?

– Jasne, kochanie.

– Ja też – przypomniał sobie Franek i pobiegł do pokoju po zabawkę.

– E, to dziecinne – z wyższością odezwał się Staś – poszukam jakiejś książeczki.

Ale w pokoju trzeci słonik zaczął prosić go, by i on mógł pójść do przedszkola.

– Klementyna i Kajtek idą, ja też chcę, proszę, weź mnie ze sobą, proszę. Nie chcę zostać bez nich!

– No dobra – zgodził się Staś łaskawie i wsadził pluszaka do plecaka.

W przedszkolu słoniki zostały posadzone na półce, skąd mogły przyglądać się bawiącym się przedszkolakom. Wkrótce po śniadaniu dzieci wyszły do ogrodu, a pluszowe słoniki zostały w sali. Zeskoczyły wówczas z półki i zaczęły dokazywać. Namawiały też inne zabawki, by dołączyły się do nich. W końcu był to ich pierwszy, jak do tej pory, dzień w przedszkolu i były bardzo podekscytowane i ciekawe. Chciały zawrzeć przyjaźnie, wszystkiego się dowiedzieć i z każdym porozmawiać.

Trzy małe słonie nie zauważyły kiedy na parapecie okna usiadła sójka. Ale zabawki z przedszkola – miś, lalka, piłka, drewniane klocki i wiele innych wiedziały, że ta sójka to niebezpieczeństwo. Nie był to bowiem zwykły ptak, ale Licho. Licho przynosiło nieszczęście. Zabawki pospiesznie pochowały się do pudełek, zastygły bez ruchu.

Tymczasem słoniątka wesoło dokazywały na dywanie. Licho weszło przez uchylone okno, podleciało do pluszaków i pochwyciło jednego z nich. Rodzeństwo chciało ratować porwanego słonika, chwycili go za trąbę i z całej siły próbowali wyrwać go ze szponów złego Licha, ale ono, jak pewnie wiecie, było silniejsze od słoni. I uniosło małego pluszaka ze sobą.

Słonik płakał i odgrażał się sójce, szamotał się, ale nie zdołał się wyrwać.  A Licho zaniosło go na czubek wielkiego dębu rosnącego w przedszkolnym ogrodzie.

– Moi przyjaciele mnie odnajdą i uratują – krzyczał słonik udając, że wcale się nie boi.

– Oho ho, na pewno nie uda im się tu dostać – zaśmiało się Licho i odleciało.

Mały pluszak siedział smutny, patrzył w dół i widział, że jest uwięziony naprawdę wysoko.

„Jak ktokolwiek mógłby mnie stąd wyciągnąć?” zastanawiał się, ale wciąż powtarzał sobie, by nie tracić nadziei.

Tymczasem dzieci wróciły z placu zabaw do budynku.

– Ojej, a gdzie mój słonik? – zmartwiła się Basia.

Dwa pozostałe pluszowe słonie opowiedziały, co się wydarzyło. Dziewczynka przekazała złe wieści braciom.  Postanowiono zorganizować wyprawę ratunkową.

Kiedy przyszła po nich mama z Shilą – Basia, Franek i Staś, oraz dwa z trzech pluszowych słoni udali się na plac zabaw. Shila poszła oczywiście z nimi. Została jednak w tyle, podniosła głowę wysoko i próbowała złapać górny wiatr w nozdrza. W pewnym momencie nadstawiła uszu i z pewnością ruszyła przed siebie. Podbiegła do dębu i oparła przednie łapy o jego pień.

– Tam, tam na samej górze jest słonik – szczeknęła do dzieci.

Basia na drzewie
… potem przyszła kolej na Basię

Najpierw próbował wspiąć się Franek, potem Basia. Także dwa małe słoniki chciały się wspinać, ale żadnemu z nich się nie powiodło.Przyszła pora na Stasia. Dzielnie wspinał się coraz wyżej, uważnie planował kolejne kroki, chwytał się konarów i ostrożnie stawiał stopy, podciągał się i był coraz wyżej i wyżej. 

Staś wspinał się coraz wyżej

W końcu dosięgnął słonika uwięzionego na samym czubku. Wtedy jednak nadleciało Licho.

Zła sójka zaczęła bić go skrzydłami, a chłopiec nie mógł jej odpędzić, ponieważ w jednej ręce trzymał słonia, a drugą podtrzymywał się za konar. Nagle jednak puścił gałąź i zaczął spadać. Wszyscy krzyknęli przerażeni. Jednak Shila zdążyła wypowiedzieć magiczne zaklęcie i tuż pod spadającym Stasiem pojawił się puchaty obłoczek. Chłopiec wpadł w miękkie kłęby i chmurka delikatnie opadła na ziemię.

– Brawo Stasiu! – wykrzyknęły trzy małe słonie – dziękujemy ci.

– A ja dziękuję naszej wróżce Shili, jesteś kochana, wiesz?

Shila zamerdała ogonem.

Słoniki wróciły po przygodzie do domu. Długo, długo wspominały swój pierwszy dzień w przedszkolu.

A co słychać u Waszych zabawek? Figlują? Lubią bawić się w chowanego? Ożywają w zabawie z dziećmi, czy może wtedy, kiedy dzieci nie patrzą? Moje dzieci uwielbiają pluszaki, wszędzie je ze sobą zabierają. Zwłaszcza Basia lubi wybrać sobie jakiegoś przyjaciela, bez którego nigdzie się nie rusza przez jakiś czas.

Zapraszam do sklepu z niezwykłymi zabawkami: „Trzy Słonie”



Królowa Pszczół i przepis na majowy miodek z mleczy

Majowe słońce grzało mocno. Jak w lecie. Majowy deszcz obficie zrosił łąkę i las poprzedniego dnia, jednak po nocy jedynym jego śladem była bujna zieleń. Na ukwieconej łące uwijały się pracowite pszczoły. Dzieci pobiegły do ogrodu, goniły się wokół domu. Mama przez otwarte okno słyszała odgłosy sprzeczki i ciągłej rywalizacji:

– Ja będę pierwszy!

– Nie, ty oszukałeś, ruszyłeś za wcześnie!

– Sam oszukałeś!

– Będę pierwsza, nie dogonicie mnie!

Jednak nie zwracała na nie większej uwagi, wierząc, że dzieciaki same świetnie sobie poradzą.

Nagle usłyszała kaszel jednego z dzieci, za chwilę kolejnego. Postanowiła zrobić syrop z cebuli i miodu.

– O nie! skończył się nam miód – szepnęła cicho do siebie, kiedy sięgnęła po słoik.

– Witaj – zabrzęczało coś cicho, ale słodko.

Mama rozejrzała się, ale nie zauważyła nikogo.

– Witaj, to ja, Królowa Pszczół.

Teraz mama wiedziała już, czego wypatrywać i zaraz spostrzegła dostojną Królową. Wyglądała jak wielka pszczoła w koronie i królewskim płaszczu w kolorze miodu.

– Witaj Wasza Wysokość – dygnęła mama w ukłonie.

– Nie masz miodu, ale jak chcesz, nauczę cię robić miód – rzekła Królowa – nazbieraj 500 kwiatów mlecza, tych złocistych słoneczek mniszka lekarskiego. O, teraz jest dobra pora, bo kwiaty otwierają się do słońca. Najlepsze są te zbierane koło południa.

Mama wzięła koszyk, wsadziła do niego Królową i razem pobiegły na łąkę. Szybko uzbierała pięćset kwiatów, bo dzieci chętnie przyłączyły się do pomocy. Królowa fruwała od kwiatu do kwiatu wskazując te z największą ilością nektaru.

Kiedy kwiaty zostały zebrane – mama ułożyła je na czystych kartkach papieru, a Królowa unosiła się nad nimi i machała swym malutkim, złocistym berłem.

mniszki

Po pewnym czasie Królowa Pszczół powiedziała do mamy:

– Wszystkie owady opuściły już kwiaty mlecza. Teraz zalej je litrem źródlanej wody i dodaj cytrynę pokrojoną w plastry.

– Czy mam ją obrać ze skórki? – zapytała mama.

– Nie, nie trzeba. Gotuj kwiaty na wolnym ogniu przez kwadrans.

Mama posłuchała Królowej, a ta znów uniosła się nad garnkiem wypełnionym żółtymi kwiatami i kilka razy machnęła berłem, jak magiczną różdżką.

– Co teraz? – spytała mama po kwadransie.

– Zostaw garnek z zawartością na dobę. Możesz wynieść na ganek.

Minęła noc, a następnego dnia po południu Królowa Pszczół znów przyleciała z cichutkim brzękiem i przypomniała mamie o miodzie z mleczy:

– Teraz przecedź starannie przez gazę, odciśnij dokładnie.

Mama postępowała zgodnie z instrukcjami Królowej.

– A co z kwiatami – spytała – w sumie nie przypominają już kwiatów, to raczej jakaś breja, ale pachnie fajnie.

– Możesz je wyrzucić na kompostownik. Teraz dodaj do wywaru kilogram cukru.

– Kilogram? – zdziwiła się mama, a Królowa skinęła głową.

– Postaw to na wolnym ogniu i gotuj przez dwie godziny często mieszając. Powstanie pyszny mniszkowy syrop.

Królowa ponownie wzleciała nad gotującym się miodkiem i znów zatoczyła berłem nad miksturą.

Po dwóch godzinach mama wlała gęsty, pachnący syrop w kolorze miodu do wyparzonych słoiczków.

- Możesz użyć miodku, jako syropu na kaszel, możesz nim polać gofry, lody, naleśniki, placuszki z jabłkami, możesz dodać dzieciom do herbaty malinowej, a w przeziębieniu – do herbaty z lipy – powiedziała Królowa Pszczół – jest słodki, pachnący, smakuje jak nasz miód i buduje odporność – dodała i odleciała.miodek z mniszka

Tadam! Mama z pomocą Królowej Pszczół wyczarowała miodek! Smakuje świetnie (jak miód) i wygląda pięknie (jak złocisty, klarowny miód)

Spróbujcie, jeśli macie dostęp do ekologicznych, czystych kwiatów mniszka lekarskiego. I Królowa Pszczół nie będzie Wam do tego potrzebna :) Ostatni dzwonek, bo za chwilę łąki pokryją się białymi dmuchawcami. 



Next page →