Monthly Archives: Czerwiec 2013

Idziemy na wycieczkę – piosenka

słowa: Dorota Gellner, muzyka: Adam Skorupka

Idziemy na wycieczkę, Brat, siostra no i ja

Ja plecak mam na plecach, na smyczy ciągnę psa

Nasz Tata niesie brata,  a Mama wózek pcha

W tym wózku siedzi siostra i szczerzy zęby dwa

Ref: 

Wesoła wycieczka, już nogi bolą nas

Brat krzyczy i ryczy, zagłusza siostry wrzask

Wesoła wycieczka, już uszy puchną nam

Wesoła wycieczka, wesoła mówię wam!

Idziemy na wycieczkę, brat, siostra no i ja

Pies plecak nieść pomaga, a Tata wózek pcha

W tym wózku brat i siostra – wrzeszczące brzdące dwa

A mama idzie sama, zupełnie tak, jak ja

Ref: 

Wesoła wycieczka, już nogi bolą nas

Brat krzyczy i ryczy, zagłusza siostry wrzask

Wesoła wycieczka, już uszy puchną nam

Wesoła wycieczka, wesoła mówię wam!

Idziemy na wycieczkę, idziemy sobie w świat

Ja niosę pusty plecak, bo pies nam wszystko zjadł

Nasz Tata niesie brata i siostrę dźwiga też

Popycha wózek mama, a w wózku siedzi pies

Ref: 

Wesoła wycieczka, już nogi bolą nas

Brat krzyczy i ryczy, zagłusza siostry wrzask

Wesoła wycieczka, już uszy puchną nam

Wesoła wycieczka, wesoła mówię wam!

 

Od dwóch tygodni śpiewam tę piosenkę.

kto napisał słowa? Gdyby ktoś wiedział, to proszę o kontakt ;) Dzięki, już wiem :)

Zastanawiam się, czy pani Dorota widziała nas na wycieczce, bo to całkiem o nas!

No, z jednym małym wyjątkiem – Shila nie zjada nam (póki co) zawartości plecaka.

Ale chciałaby, chciała. Co do tego nie mam wątpliwości!!!

Uwielbiam tę piosenkę!



Bajkoterapia

Bajkoterapia jest to forma terapii poprzez baśnie i bajki, które dzieci tak bardzo lubią słuchać. Badania psychologów wykazały, że  opowiadając, bądź czytając dzieciom określone bajki można pomóc im w różnych trudnych emocjonalnie sytuacjach, na przykład w przypadku rozłąki podczas pierwszych dni pobytu w przedszkolu, w sytuacjach lęku, kompromitacji, choroby, pojawienia się rodzeństwa. W takich sytuacjach bajkoterapia może być jedną z metod wspierania i oddziaływania, jej celem jest pomoc w radzeniu sobie z nowymi sytuacjami, które są nierozerwalnie związane z nabywaniem nowych doświadczeń. Treść bajek terapeutycznych nawiązuje do tych właśnie trudnych emocjonalnie sytuacji, z którymi dziecko styka się w toku swego rozwoju.

Użycie w baśniach metafor i symboli pozwala dziecku na samodzielne ich odkrywanie i odnoszenie do własnych doświadczeń. Bajki konkretyzują emocje, dziecko rozwija swoją sferę emocjonalną – uczy się jak nazywać i rozpoznawać emocje, jak sobie z nimi radzić, a także, które z nich są pozytywne, a które negatywne. Słuchanie baśni pobudza i rozwija empatię, bajki pokazują, jak istotne są właściwe relacje z innymi. Bajka psychoterapeutyczna pomaga również zbudować poczucie skuteczności, wpływa na pozytywny obraz samego siebie i na poczucie własnej wartości, a dziecko może stać się bardziej pewne siebie i mocniej wierzyć we własne siły.

Ponadto czytanie dzieciom baśni i bajek wpływa na ich zasób słownictwa, na rozwój mowy, co ma również znaczenie w późniejszych latach, gdy dziecko pójdzie do szkoły – ponieważ będzie miało łatwość w rozumieniu tekstów literackich, czy formułowaniu własnych wypowiedzi pisemnych i ustnych. Bajki wspierają rozwój dziecka, wzbogacając jego wiedzę, przedstawiają inny sposób myślenia, odczuwania i działania.

Choć termin „bajkoterapia” może kojarzyć się z koniecznością terapii jakiś zaburzeń, to jednak można tę metodę stosować u dzieci rozwijających się prawidłowo. I można z powodzeniem stosować samemu, w domu. Bajkoterapia to metoda  genialna w swej prostocie, łatwa do nauki dla każdego, skuteczna i zyskująca coraz większą popularność na świecie.

Jednak czytanie bajek przynosi korzyści nie tylko dzieciom, ale  także rodzicom. Czytanie ich to bardzo przyjemny,  łatwy  i skuteczny sposób na budowanie relacji z dzieckiem. Dzięki bajkom rodzic może zrozumieć z jakimi problemami boryka się dziecko, może wczuć się w jego sytuację, a co za tym idzie, może je skuteczniej wesprzeć. Poza tym sam fakt spędzania z dzieckiem czasu, przybliża je do rodzica, sprawia, że dziecko czuje się zauważone i kochane.



Noc świętojańska, czyli wyprawa po kwiat paproci

Dzieci czekały na czerwcową noc, tę najkrótszą w całym roku. A dzień właśnie ciągnął się wyjątkowo długo. I był wyjątkowo gorący. Pachniał truskawkami, a po południu także zapachem balsamu przeciwko komarom.

– Kiedy będzie wieczór? – pytało co jakiś czas jedno z dzieci.

W końcu słońce zaczęło zachodzić. I to też trwało wyjątkowo długo, słońce zawisło nad horyzontem, jak wielka pomarańcza. Nareszcie tarcza słońca bardzo powoli zniknęła, a niebo jeszcze długo zachwycało barwami ognia.

– To będzie noc ognia i wody – powiedział Staś – dziadziuś nam mówił.

– Pozwólmy im dziś siedzieć do oporu – zasugerowała mama – i tak w końcu padną, a dziś jest ta wyjątkowa noc. Co ty na to? – zwróciła się do taty.

Dzieci głośno wyraziły swój entuzjazm.

-Tak! Tak! Zostaniemy na balkonie! Możemy? Proszę, prooooszę! – dzieci skakały wokół rodziców.

– No dobrze – uśmiechnął się tata – ale musicie być w piżamach.

Franek pobiegł do pokoju i przyniósł piżamy dla siebie i dla rodzeństwa. Szybko się przebrali i rozłożyli koc na balkonie.  Staś snuł niesamowite opowieści, a bliźniaki w skupieniu go słuchały zapominając nawet o przepychankach.

W pewnym momencie jednak Franek poderwał się z krzykiem:

– A! komar! Mamo, komar! Komar mnie chce zjeść!

Cała trójka z krzykiem wpadła do mieszkania i zatrzasnęła za sobą drzwi. Ale w środku było duszno, gorąco i nudno, więc Staś powiedział:

– Ja nie boję się komarów! Wracam na balkon!

– Ja też! Ja jestem odważna – powiedziała Basia i szarpnęła zdecydowanie drzwi balkonowe.

Franek jak zwykle poszedł za nimi. Znów usiedli na kocu i spoglądali w niebo, które stawało się seledynowe.

– O, gwiazdka – zauważył Franio pierwszą z gwiazd.

Potem pojawiła się druga i trzecia. Dzieci zaczęły wypatrywać kolejnych i liczyć. Na początku było łatwo, bo gwiazdek było widać pięć, potem siedem, dwanaście, w końcu widocznych było dwadzieścia gwiazd. Kilka było bladych i ledwo dostrzegalnych, ale te pierwsze były wyraźne i świeciły jasno, coraz jaśniej. Teraz trudniej było je liczyć, zwłaszcza, że gwiazdki zaczęły się poruszać. Początkowo zataczały małe koła. Potem dobrały się w pary i małe grupki i tańczyły wolno wokół siebie, coraz szybciej, w coraz większych kręgach. W pewnym momencie zaczęły wirować prędko coraz niżej, aż zbliżyły się do balkonu.

– To robaczki świętojańskie – szepnęła Basia.

A gwiazdki usiadły na barierce balkonu i zamrugały do dzieci.

– Jesteśmy gwiazdki, gwiezdne iskierki. Raz w roku, właśnie tej magicznej nocy, możemy zejść z nieba na ziemię. To nasze wielkie święto, taki Nowy Rok – powiedziały gwiazdki dźwięcznymi głosami – przybieramy wtedy postać robaczków świętojańskich. Lećcie z nami na naszą Sobótkę!

Świetliki uniosły się, rozżarzyły i obsypały dzieci świetlnym pyłem.

– Zobacz Stasiu, moje ręce świecą – zauważył Franek.

Dzieci zaczęły unosić się w powietrzu, a gwiazdki-świetliki wirowały wokół nich. Wszyscy zaczęli lecieć w stronę lasu. Dzieci spostrzegły w dole polanę rozbłyskującą ogniskami. Tam, obok jednego z mniejszych ognisk, świetliki delikatnie posadziły dzieci i odleciały.

W lesie było zupełnie ciemno, jedynie okręgi wokół ognisk jaśniały blaskiem. Wokół jednego z nich zebrali się starsi chłopcy, którzy bawili się skacząc ponad płomieniami. Wokół drugiego dziewczęta, które z zebranych kwiatów wiły wianki i szeptały coś między sobą. Inne z ognisk zgromadziło dorosłych mężczyzn.  Nieopodal starego dębu siedziała jakaś starowinka, a wokół niej zebrały się dzieci.

– Chodźmy tam – wskazał Staś tę właśnie grupkę i pociągnął rodzeństwo za sobą.

Staruszka opowiadała o zwyczaju rzucania wianków w wodę i o skokach przez ognisko.  Opowiadała stare klechdy i legendy, podania i baśnie. Dzieci siedziały zasłuchane, a przed ich oczami stawały smoki, rusałki, skrzaty.

– … a kto znajdzie kwiat paproci, temu będzie sprzyjać szczęście – zakończyła.

– Chodźmy poszukać kwiatu paproci – zaproponował Staś.

Staruszka kiwnęła na niego przywołując go do siebie. Chłopiec zawahał się, ale podszedł bliżej bajarki.

– Chłopcze, to nie dla ciebie zadanie. Tyś młody jeszcze. To dla starszych przygoda, niebezpieczna przygoda.

– Ja nie boję się niebezpieczeństw – odparł chłopiec.

– Skoro tak – idź i powodzenia. Ale uważaj na siebie i na rodzeństwo.

Dzieci ruszyły ścieżką w głąb lasu.

– Stasiu, całkiem inaczej to wygląda niż w dzień – zauważyła Basia i chwyciła brata za rękę.

Staś spostrzegł, że przed nimi ścieżką porusza się grupka starszych chłopaków. Słychać było ich rozmowy. Oni też szukali kwiatu paproci.

– Musimy zejść ze ścieżki, wejść w zarośla – powiedział Staś – tutaj wszyscy chodzą i cudownego kwiatu na pewno tu nie ma – dodał i pociągnął bliźniaki za sobą w gęste krzaki.

Kiedy zeszli ze ścieżki – zaświecił się przed nimi jeden ze świetlików. Potem kilka kolejnych. Prowadziły ich za sobą, niczym błędne ogniki.

– Huuuu, huuuuu – usłyszeli z prawej strony.

Coś wyskoczyło z traw i przebiegło tuż przed nimi.

– Boję się – powiedziała Basia.

-Nie bój się,  siostrzyczko – powiedział Staś uspokajająco, a te słowa i ton, w którym je wypowiedział i jemu samemu dodały otuchy.

Jednak teraz dzieci szły wolniej i z niepokojem rozglądały się na boki.  Jakaś koścista, patykowata ręka o długich szponach złapała Stasia, ale ten jednym szybkim szarpnięciem uwolnił się z uchwytu. Kilka kroków dalej Franek obrócił się do tyłu i zobaczył zjawę między gałęziami drzew.

– Stasiu, to chyba duch? – szarpnął brata za ramię, ale zjawa zniknęła, jak rozwiany wiatrem dym.

A może rzeczywiście był to dym z któregoś z palonych tej nocy ognisk?

Nagle gwiazdki-świetliki zatrzymały się i skupiły dając jedno mocne światełko.

– Co to? To tutaj? – zapytał Staś.

Dzieci nachyliły się i zobaczyły gęste paprocie. Trzy z nich kwitły.

– Mamy! Znaleźliśmy! Znaleźliśmy kwiat paproci! – ucieszyły się dzieci.

Robaczki świętojańskie zadźwięczały, jak srebrne dzwonki, zawirowały szybko wokół dzieci i znów uniosły się ponad las, a dzieci razem z nimi, niczym w małej, srebrzystej trąbie powietrznej. W ten sposób gwiazdeczki pomogły wrócić dzieciom na balkon. Mrugnęły do nich i odleciały znów na granatowe nocne niebo, gdzie każda zajęła swoje miejsce. A dzieci zasnęły ściskając w piąstkach cudowne kwiaty.

 

kwiat paproci



Targi Książek

Dziś zaczęły się 3. Targi Książki dla Dzieci

Targi Książek dla Dzieci
Targi Książek dla Dzieci

My  idziemy jutro.

Marzenie…. wydać te moje baśnie.

Krok w stronę złapania marzenia – ilustracje Asi Jasińskiej :)

 



Next page →