Monthly Archives: Luty 2014

Wróżka figlarka

Czary wróżki figlarki

Pewnego razu na parapecie okna w dziecięcym pokoju przycupnęła mała wróżka. Wróżka figlarka., która swoimi czarami często robiła różne małe psotki i kawały.

To był wieczór, mamusia szeptała dzieciom bajeczki przed snem. Na koniec ucałowała każde dziecko.

– Śpij słodko moja córeczko – szepnęła mamusia do uszka dziewczynce leżącej w łóżku.

– Nie jestem córeczką!  – zaprotestowała dziewczynka – Jestem psem! – odpowiedziała i zawarczała, jak szczeniak.

Wróżka uśmiechnęła się do siebie, machnęła różdżką i cichutko wypowiedziała magiczne zaklęcie.

Rankiem mamusia weszła do pokoju dzieci. Zobaczyła dwóch synków śpiących w swoich łóżeczkach. Jeden leżał skulony, zakryty kołderką po czubek głowy, a drugiemu bose stopy wystawały spod kołderki. Ten chłopiec otworzył oczka, zamrugał i uśmiechnął się do mamy, następnie odwrócił się na bok i powiedział:

– Jeszcze śpię.

Mamusia zajrzała do łóżka dziewczynki, ale nie było tam jej córeczki – na jej miejscu spał mały szczeniaczek.

– O rany! – krzyknęła mamusia zaskoczona.

Szczeniaczek otworzył oczka, ziewnął i wyciągnął łapki przeciągając się.

Kiedy chłopcy wstali i ubrali się, mama zapięła szczeniaczkowi smycz i wszyscy razem poszli do przedszkola. Potem mama ucałowała każdego synka, a szczeniaczka wsadziła do wiklinowego koszyczka i wsiadła z nim do autobusu. Monotonna jazda i szum silnika szybko uśpiły psiaka, który smacznie spał w koszyku na miękkim kocyku. Spało mu się tak dobrze, że zaczął pochrapywać cichutko.

szczeniak
ilustracja: Staś 6 lat

Szczeniak wkrótce się obudził i próbował wyjść z koszyczka.  Kiedy mamusia ze szczeniakiem wróciła do domu, biegał po całym mieszkaniu i zaczepiał Shilę.

Wieczorem tatuś czytał chłopcom bajkę, a szczeniaczka położył w łóżeczku ich siostry. Początkowo mały psiak ciągle się kręcił, wychodził spod kołderki, biegał za piłką rzucaną mu przez chłopców. Wkrótce jednak zarówno chłopcy, jak i psiak zrobili się senni.

Kiedy tatuś zamykał drzwi, powiedział:

– Dobrej nocy chłopaki! I szczeniaczku.

A jeden z chłopców odpowiedział mu:

– Nie jestem chłopakiem! Jestem superbohaterem! Supermanem!

I zgadnijcie co się stało! Wróżka znów usłyszała słowa chłopca i postanowiła znów zrobić podobny figielek.

A wcześniejszy czar małej  figlarnej wróżki trwał tylko jeden dzień i rano w łóżeczku znów spała mała dziewczynka, która była bardzo zadowolona, że poprzedniego dnia była szczeniaczkiem.

Rano do pokoju dzieci zajrzała mamusia. Bardzo się ucieszyła widząc znów swoją córeczkę w łóżku.

-Mamo! Wiesz? Byłam wczoraj szczeniaczkiem, wsadziłaś mnie do koszyczka. To był cudowny dzień – opowiadała dziewczynka.

Mama uśmiechnęła się, odgarnęła kosmyk włosów z twarzy dziewczynki i przytuliła ją mocno

– Tak, kochanie. Byłaś takim pociesznym szczeniaczkiem, ale cieszę się, że znów jesteś dziewczynką.

Potem mama ściągnęła kołdrę z jednego chłopca. Jednak w drugim łóżku nie było jej synka!

– Gdzie jesteś? – zapytała.

– Tutaj – rozległo się spod sufitu.

Mama podniosła wzrok – pod sufitem tuż przy lampie latał chłopak z czerwoną peleryną.

– To Superman! – krzyknęło chórem rodzeństwo , które rozpoznało superbohatera.

– No dobra! – mama klasnęła w dłonie – Superman jest już gotowy, ale teraz wy się ubierajcie i pędzimy do przedszkola.

Kiedy wszyscy byli już gotowi, poszli do przedszkola swoją zwykłą, codzienną drogą przez las.

Parę dni temu była wichura, która powaliła kilka drzew. Jedno z nich zwaliło się na ścieżkę. Zwykle wszyscy wspinali się na leżący pień i przechodzili górą. Tym razem jednak Superman bez trudu podniósł zwalony pień i przerzucił trochę dalej. Można było przejść ścieżką.

Kiedy wyszli z lasu na ulicę, zobaczyli że jeden samochód zaparkował na chodniku w taki sposób, że uniemożliwił przejście z wózkiem. Akurat jakaś mama pchała wózek z dzieckiem i kiedy dojechała do tego miejsca musiała zejść na ulicę. Na szczęście Superman podleciał, podniósł samochód i ustawił go w taki sposób, żeby nie tarasował przejścia.

superman
ilustracja: Staś 6 lat

– Och, dziękuję ci – powiedziała pani z wózkiem.

– Proszę – odparł Superman z uśmiechem – w końcu jestem najsilniejszym superbohaterem.

Do przedszkola było już blisko, już było widać ogród, huśtawki i budynek. Wtedy właśnie drugi z chłopców zorientował się, że nie ma autka.

– Mamusiu! Nie mam Zygzaka! O nie, ja chcę Zygzaka!

– Kochanie, przykro mi. Już nie mamy czasu, żeby się wracać po zabawkę. Jutro weźmiesz, dobrze? – próbowała tłumaczyć mama.

– Mamusiu, ale ja chcę! Zygzaka! Zygzaka – chłopiec zaczął płakać.

Wtedy Superman pobiegł błyskawicznie do domu i bardzo szybko wrócił z autkiem.

– O rany! Jak szybko pobiegłeś!  – zdziwił się chłopczyk, a na jego buzi znów pojawił się uśmiech.

– Tak, bo jestem Supermanem i umiem szybko biegać!  -odpowiedział Superman.

Potem cały dzień w przedszkolu minął wesoło, kiedy Superman wykorzystywał swoje moce w zabawie z innymi dziećmi. Podnosił regały, gdy coś pod nie wpadło, albo latał pod sufitem.

Wieczorem powiedział:

– To było świetne! Mój ulubiony dzień!

A potem dzieci i Superman położyły się do swoich łóżek. Mamusia przeczytała bajkę, a kiedy pocałowała każdego przed snem – drugi chłopiec westchnął:

– Też chciałbym jakąś przygodę. Ja to chciałbym być samochodem wyścigowym!

– Może i twoje życzenie się spełni? – mamusia uśmiechnęła się i nakryła chłopczyka kołderką.

Kiedy rano mamo weszła do pokoju dzieci, była już lekko podekscytowana – kogo tym razem znajdzie w dziecięcych łóżeczkach. Nie było szczeniaczka, ani Supermana. Za to w jednym z łóżek leżało nieduże, zielone auto wyścigowe.

Autko zaświeciło światłami, jakby mrugało oczkami. Uśmiechnęło się. Nie była to pełnowymiarowa wyścigówka, ale zabawka.

Drugi chłopiec zabrał zabawkę ze sobą do przedszkola. Dzieciaki były zachwycone, ponieważ autko bawiło się z nimi, śpiewało piosenki i znało imiona kolegów i koleżanek.

Kiedy wszystkie dzieci  wyszły do ogrodu i zostawiły zabawki w sali, samochody urządziły sobie wyścigi na dywanie. Sędzią był miś, a klocki ustawiły się w tory i słupki do slalomów. W pewnym momencie zabawki usłyszały kroki pani woźnej, szybko więc schowały się do pudełek, pojemników i na półki, żeby pani woźna nie zobaczyła ich harców. Tylko małe zielone autko wyścigowe nie miało pojęcia, że musi wrócić na półkę i zostało na dywanie.

-O, ktoś zostawił zabawkę na środku – powiedziała pani woźna kiedy zajrzała do sali. Podniosła autko i odłożyła na półkę obok innych samochodzików.

– Uff, mało brakowało – powiedziało niebieskie autko.

-Dlaczego? – zapytała zielona wyścigówka

– To ty nie wiesz, że zabawki nie mogą się bawić, kiedy dorośli na nas patrzą?

– I nie można robić bałaganu – dodała żółta koparka.

– Nie wiem, to pierwszy raz, kiedy jestem zabawką – powiedział ze skruchą zielony samochodzik.

A potem dzieci wróciły z ogrodu, pobiegły do półek, zdjęły zabawki i autka znów popędziły w wyścigach i rajdach.

Rankiem w łóżkach mama znalazła dziewczynkę i dwóch chłopców. Wróżka figlarka odleciała i innym dzieciom i ich rodzicom robiła swoje czarodziejskie figle.



Medical Maestro Magazine

Z dumą i radością chciałam pochwalić się publikacją w magazynie Medical Maestro Magazine.

pdf download

Magazyn zawiera wiele ciekawych artykułów dotyczących zarządzania placówkami medycznymi, PR-em i marketingiem, tematyką miękką i lifestylową, czyta się naprawdę bardzo przyjemnie.

Dla mnie to wielka przyjemność znaleźć się w tym formacie.

Dziękuję również Asi za przepiękne ilustracje :) zresztą sami zobaczcie!

Serdecznie polecam :)

Magazyn można zakupić na stronie www.e-szumska.pl

pegazy
ilustracja – Joanna Jasińska


Bajka o Radomsku – książka

Miasto obiecało, miasto wydało!

10 najlepszych bajek zostało przepięknie wydanych.

W tym moja :)

 

 

I moi kochani bohaterowie :)