Monthly Archives: Styczeń 2015

Nauka pływania

Pewnego razu Staś rozpoczął naukę pływania w szkole Team Sport

W tym czasie jego młodsze rodzeństwo,  bliźniaki Basia i Franek, byli jeszcze za mali na uczestnictwo w treningu z instruktorem, więc bawili się w małym baseniku pod okiem rodziców.

Podczas kursu Staś opanował pływanie na tyle, że spokojnie w swoim tempie mógł pływać bez żadnych dodatkowych pomocy. Jednak to nie pływanie było najfajniejsze – dla niego zdecydowanie skakanie do wody było tym, co sprawiało mu najwięcej frajdy. Zwłaszcza kiedy skacząc mógł naprawdę mocno ochlapać trenera.

Hop do wody!

Rok później bliźniaki były już rok starsze. Tak to jakoś z dziećmi się dzieje :) Po czwartych urodzinach zakończyły okres swobodnego pluskania się w brodziku i rozpoczęły solidną naukę pod okiem pana Filipa. Naukę przez zabawę – zdecydowanie :)

A Staś kontynuował treningi w swojej grupie.

I choć przed niemal każdymi zajęciami jedno z nich zaczynało się łamać, opierać,  a nawet płakać (co często osłabiało entuzjazm drugiego, empatia jest silna), to jednak podejście pana Filipa (ukłon!) sprawiało, że przekonywały się, mimo  oporów wchodzili do basenu, by już za chwilę śmiać się radośnie.

Trener jest bowiem czarodziejem – szybko i sprawnie zamienia dziewczynki w syrenki, albo sprytne rybki, chłopców w rekiny, czasem w płetwonurków chyba. Z daleka nie widać. Ktoś jeden staje się jakimś krabem łapiącym pozostałych.

Hokus-pokus, jesteś rybką!

Dzieci z radością i wytrwałością pływają wzdłuż basenu, zanurzają się, wskakują do wody.

 

Staś w tym czasie nurkuje, albo doskonali technikę pływania. Ulubionym stylem jest grzbietowy, bo można sobie poleżeć :)  – jak twierdzi! Świetnie mu idzie nurkowanie. No i ukochane skoki. W tym roku trenują więcej skoków na główkę, ale i technika „na bombę” – ma swoje miejsce.

Kiedy zajęcia się kończą – całej trójce błyszczą oczy. A na pytanie, czy chcą chodzić na zajęcia – odpowiadają, że tak!

 



Mokra przygoda lisków

Liski - Basia 4 lata

W pewnym lesie mieszkało sobie lisie rodzeństwo. Dwa małe liski: Listek i Lidka. Tego dnia wyszli na polanę pobiegać. Gonili się, tarzali w trawie i bawili w chowanego  i w berka. Listek gonił Lidkę, potem zmiana i Lidka goniła Listka. Listek schował się za krzaczek.

Nagle zza lasu na czarnej chmurze przyleciała Pani Burza. Podniosła do ust dwój czarny róg ozdobiony złotymi błyskawicami i zadęła weń, a nad polaną przetoczył się grzmot. Na ten znak z chmur zaczęły zeskakiwać rzęsiste krople.

– Siostrzyczko, skryjmy się! – zawołał Listek.

Dwa liski ruszyły pędem przez łąkę, by skryć się w gąszczu jeżyny. Jednak ostre kolce nie ułatwiały wejścia w środek i tutaj liski nie znalazły schronienia.

– Braciszku, za mną! – zawołała Lidka i pobiegła na przeciwną krawędź polany, gdzie rósł rozłożysty dąb.

Listek pobiegł za nią. Wówczas Pani Burza dostrzegła dwie rude lisie kitki skaczące w mokrej trawie. Znów huknęło, a liski wystraszone przywarły do ziemi.

– Boję się – pisnęła cichutko Lidka.

Braciszek przysunął się do niej, a ona wtuliła się w niego i zapłakała. Wówczas Listek przytulił ją, by dodać jej otuchy, a potem odważnie się podniósł i wyjrzał ponad trawę. Zobaczył tysiące kropel deszczu, a na każdej kropli, jak na koniu, siedział mały srebrzysty deszczowy rycerzyk. Była to deszczowa armia Pani Burzy. Liski stanęły zdziwione, bo nigdy nie widziały takich maleńkich elfów na kropelkach deszczu.

Elfy-rycerzyki zapytały:

– Kim jesteście?

A Listek powiedział:

– Ja jestem małym liskiem, a to jest moja siostrzyczka Lidka.

Lidka parsknęła, bo była już cała mokra – a ona nie chciała się zmoczyć.

Ruszyli dalej przed siebie i natknęli się na kałużę. Niechcący Lidka wpadła do tej kałuży.  Listek próbował wyciągnąć ją za uszka, potem za ogon i w końcu udało mu się wyciągnąć siostrzyczkę z kałuży. Lidka wyglądała, jak siedem nieszczęść, mokre futerko oblepiło ją całą, zaczęła dygotać z zimna. Pobiegli prosto do domu.

Kiedy mama lisica zobaczyła swoje przemoknięte dzieci – zaraz przyniosła ręczniki i ciepłe kocyki. W piecu się paliło, bo mamusia gotowała obiad. Małe liski ułożyły się obok cieplutkiego pieca otulone miękkimi kocykami i zaczęły się wygrzewać po swojej mokrej przygodzie na deszczu.

Liski - Basia 4 lata
Liski – Basia 4 lata