Bal karnawałowy

stroje karnawałowe

Jak to bywa w karnawale – wyprawiano cudne bale

Bal maskowy, przebierance – do muzyki różne tańce:

Gangnam style, cha-cha, walc i makarena

Staś tańczy z Adelą, a z Basią – Milena

 

Przepraszam za częstochowskie rymy :)

 

Kiedy w przedszkolu zapowiedziano bal karnawałowy – dzieciaki ucieszyły się bardzo. Od dawna bowiem Staś miał upatrzony kostium Spidermana. Podziwiał w nim starszego kuzyna i marzył, aż sam do niego dorośnie. Nareszcie nadszedł ten moment i kostium leżał, jak ulał.

spiderman

 

Mama musiała znaleźć jeszcze odpowiednie kostiumy dla bliźniaków i dla siebie. Wygrzebała halloweenowy strój nietoperza i przymierzyła Frankowi.

batman

 

- O Batman! Będziemy superbohaterami – ekscytował się Staś.

Jednak dla Basi mama nie miała kostiumu. W sklepach było mnóstwo strojów elfów, wróżek i księżniczek. Tak słodkich, że aż bolały zęby.

- Kiedy byłam małą dziewczynką – marzyłam o takich właśnie tiulowych, różowych sukieneczkach – wzdychała mama – nie mam jednak pewności, czy ten mały chochlik będzie zachwycony – dodawała, wiedząc, że Basia nie lubi sukienek.

A Basia chodziła po domu na czworakach i szczekała.

- No jasne!

W ten sposób kwestia przebrania Basieńki również została rozwiązana.  To oczywiste, że dziewczynka najlepiej będzie się czuła w przebraniu szczeniaka, z narysowanym psim pyszczkiem, z uszkami i ogonkiem.

- A ty za kogo się przebierzesz mamusiu? – spytały dzieci, gdy mama zrobiła im przymiarkę kostiumów.

- Za Zorro – odpowiedziała mama i machnęła wyimaginowaną szpadą.

Zrobiła przymiarkę swojego stroju złożonego z czarnych legginsów, czarnej bluzki i czarnego kapelusza z szerokim rondem. Dorysowała sobie hiszpański wąsik.

- Świetne – zaśmiał się tata.

- No to kim jesteś? – zapytał Staś przyglądając się mamie sceptycznie

- Jestem Zorro! Sprytny lis. Zorro to po hiszpańsku lis.

- Masz jakieś super moce?

- Tak, świetnie władam szpadą! Bronię słabych i uciśnionych! – zaczęła mama, następnie usiadła na podłodze i opowiedziała dzieciom historię Zorro.

Dawno temu, za górami, za lasami, w dalekiej Kalifornii było sobie przepiękne miasteczko. A w nim panował gubernator, wraz ze złym i chciwym komendantem. Niedługo jednak w miasteczku pojawił się zamaskowany młody mężczyzna, który stawał w obronie uciśnionych, rozprawiał się z nadużyciami i był pogromcą złych. Ponieważ był sprytny, jak lis – nazywali go Zorro – co oznacza po hiszpańsku lisa. Mężczyzną tym był Diego de la Vega, syn bogatego szlachcica, który powrócił z nauki w Hiszpanii, by dowiedzieć się, że jego ukochane miasteczko nie przypomina już miejsca, które opuścił jako dziecko. Oburzony niesprawiedliwością, postanowił walczyć po stronie uciśnionych. Jednak  by móc swobodnie działać na rzecz swych sąsiadów musiał przywdziać maskę. Pomagał mu niemy wierny sługa i wspaniały koń – Tornado. Najważniejszym oponentem i wrogiem Zorro był komendant Monastario rządny władzy, pieniędzy i zdeterminowany by znaleźć, pokonać i poznać tożsamość spędzającego mu sen z powiek tajemniczego Zorro.

Podczas gdy młodzieniec Diego de la Vega uważany był za bawidamka i fajtłapę, owszem miłego, ale nie budzącego podejrzeń, Zorro budził podziw i wdzięczność ubogich mieszkańców, którzy uważali go za odważnego i niepokonanego.

- Ja chcę być Zorro! – wykrzyknął Staś.

- Przecież chciałeś być Spidermanem.

- Tak, ale teraz podoba mi się Zorro! Był superbohaterem! Walczył ze złem!

- Och, kochanie, Spiderman też walczył ze złem.

Staś był jeszcze trochę naburmuszony, potem jednak poprawił się mu humor, założył kapelusz, chwycił patyk i biegał wymachując nim i krzycząc, że jest dzielnym Zorro!

Następnego dnia mama również założyła swój kapelusz i chciała wyjść z domu.

- A gdzie masz wąsy? – zapytała Basia zdziwiona

 

100_2049

Czy planujecie wyjście na jakiś bal karnawałowy?

Czy macie już pomysły na stroje i przebrania? 

A może pamiętacie, kim chcieliście być w dzieciństwie? O jakich przebraniach marzyliście?

Kategoria: baśnie
Tagi: , , , , , , , , ,

Komentarzy: 3 do wpisu “Bal karnawałowy”

Dodaj komentarz (+)

  1. Bąba !!!! :)
    Stroje zarąbiste :) chociaż słabo widać. Mogła byś pokazać w całości :)

  2. Ania pisze:

    Drodzy Stasiu, Basiu i Franiu
    Dawno dawno temu, w czasach kiedy w sklepach nie było tak łatwo dostępnych strojów, karnawałowych i trzeba było włożyć sporo wysiłku i inwencji twórczej w wymyślenie i swoich kostiumów, wasza mama ubrana w poupinane w białe prześcieradło poszła na bal, przebrana za starożytną rzymiankę, podobnie przebrania miała cała jej klasa.Nauczycielom najbardziej spodobało się przebranie wujka Bartka, został wybrany królem balu siedział na tronie i obserwował jak się inni bawią.
    Innym razem na naszym szkolnym balu pojawiła się Pipi- mała dziewczyna pewnie mamusia czytała wam o jej szalonych przygodach, wszystkie dzieci były bardzo zaskoczone, gdy zobaczyły w swojej szkole uśmiechniętą dziewczynkę z marchewkoworudmi warkoczykami, piegami na buzi i wiecie co się okazało? To wasza mamusia tak się przebrała!!!

    • Kaja pisze:

      Ha ha ha :)
      Właśnie ostatnio wspominałam ten strój Pippi – to był niezły czad :)
      Mojej Baśce takie przebranie bardzo by pasowało. Zobaczymy za parę lat :)

Zostaw odpowiedź

Powered by sweetCaptcha