Tag Archives: porwanie

Bajka o trzech małpkach

Staś zdjął z regału książkę i powiedział:

– O! tej książki nigdy nie czytałem. Bliźniaki, siadać na sofie, poczytam wam. To bajka o małpkach.

Pluszowy dalmatyńczyk wypadł z rąk Basi, a dziewczynka puściła się pędem i kopnęła psiaka pod ławę, Franek porzucił budowlę z klocków na środku przedpokoju i pobiegł za siostrą. Chwilę trwało, zanim usadowili się wygodnie po obu stronach Stasia, najpierw trochę ciasno było Basi, potem Stasiowi, potem Franek zorientował się, że nie widzi ilustracji i wdrapał się na głowę Stasia, ten jednak zaprotestował gwałtownie i zepchnął brata. W końcu jednak cała trójka  siedziała spokojnie, a Staś otworzył książkę.

Z książki wyskoczyły trzy małpki kapucynki („szkoda, że nie goryle” – westchnął Staś).

Małpki zaczęły skakać po pokoju, ciągnąć Basię za kucyki. Jedna wskoczyła na regał i zaczęła zrzucać książki i ważne dokumenty. Druga kilkoma susami wskoczyła na pianino i bez specjalnej delikatności brała do łapek ustawione tam bibeloty. Trzecia huśtała się na lampie. Dobrze, że była lekka i malutka („uff, całe szczęście, że nie goryle” – westchnęła mama).

– Hej! Co to za małpiszony mi tu skaczą? – zapytała mama.

– Wyskoczyły małpki z książki – zrelacjonowała Basia próbując złapać jedną z psotnych kapucynek.

– I rozrabiają – dodał Franek ze śmiechem.

– Mam pomysł – zabierzcie te małpy na plac zabaw pod blokiem. Niech się wyszaleją i wrócą, a ja przygotuję dla nich jakiś posiłek.

Propozycja mamy spodobała się dzieciom. Ale małpki nie chciały się dać złapać.

– Mam pomysł! – powiedział Staś i poszedł do kuchni po banana. Pokroił go na kawałki i zaczął przywabiać małpki do siebie. Skuszone wonią bananów małpki podeszły bliżej, wzięły po kawałku owocu i odskoczyły szybko. Ale wróciły po kolejne. Wtedy Staś chwycił pierwszą małpkę i dał ją Basi do potrzymania, potem drugą , którą zaopiekował się Franek. Trzecią wziął na siebie.

Małpki zostały wyprowadzone na zewnątrz. Na placu zabaw dzieci puściły niesforne zwierzątka. Małpki z werwą pobiegły na drabinki i zjeżdżalnię, jedna wybrała huśtawkę. Potem druga zaczęła wspinać się po drzewie, a szło jej naprawdę sprawnie. Obserwowanie małpki, która z lekkością skakała po gałęziach było prawdziwą przyjemnością.

małpki
autor: Staś, 5 lat

– To wasze małpki? – spytał jakiś pan.

– Tak, nasze – odpowiedział Franek.

– Fajnie skaczą – przyznał mężczyzna – podobają mi się. Przydałyby się w moim cyrku.

– One nie chcą iść do cyrku – odpowiedziała Basia i schowała się za Franka.

Ale mężczyzna szybko złapał najbliższą małpkę i wsadził ją do worka. Równie szybko złapał dwie pozostałe. Dzieci słyszały pisk przerażonych zwierzątek. Ale porywacz nie przejął się krzykami małpek, tylko szybko się oddalił.

– Za nim! – krzyknął Staś i wsiadł na rower.

Basia chwyciła kierownicę hulajnogi, szybko odepchnęła się nóżką i zaczęła gonić uciekającego z małpkami mężczyznę. Franek wsiadł na rowerek biegowy i pojechał w ślad za rodzeństwem. Mężczyzna obejrzał się i zobaczył pogoń, więc puścił się pędem, przez las, potem wzdłuż rzeki. Przeszedł przez dziurę w drewnianym płocie i znalazł się na placu, na którym rozbity był namiot cyrkowy. Myślał, że udało mu się uciec. Wrzucił worek z małpkami do pustej klatki i wyszedł z drugiej strony.

Tymczasem dzieci nie szczędziły sił i w czasie pościgu dawały z siebie wszystko. Porywacz na chwilę zniknął im z oczu, ale pisk przerażonych małpek był wyraźnym sygnałem, że podążają we właściwym kierunku.

– Chyba tędy wlazł – powiedział Franek kiedy dojechali do płotu i wskazał dziurę w ogrodzeniu.

Basia zeskoczyła z hulajnogi, rzuciła ją niedbale i pierwsza przecisnęła się przez szparę. Zaraz za nią poszli bracia.

– Franek, prowadź – powiedział Staś i przepuścił młodszego brata.

Ten ruszył dziarskim krokiem przed siebie i nasłuchując wołania biednych małpek szedł w kierunku przyczepy, za którą znajdowała się klatka. Tymczasem małpki zdążyły oswobodzić się z worka i skakały po klatce szukając jakiejś szczeliny. Dzieci podbiegły do klatki.

– Tu jesteście – szepnęła Basia – moje kochane małpeczki, zaraz was uwolnimy. Stasiu! – popatrzyła na brata – zrób coś Stasiu!

Staś obszedł klatkę dookoła i zauważył, że nie jest przymocowana do podłoża.

– Pomóżcie mi ją podnieść – zawołał do bliźniaków.

Dzieci razem próbowały unieść klatkę, ale konstrukcja była naprawdę ciężka. W końcu jednak udało im się na moment unieść ją do góry. Wtedy małpki wyczołgały się dołem i zaraz przytuliły się do dzieci.

– Dobra, musimy wiać – szepnął Staś – boję się, że ten mężczyzna wróci.

Dzieci szybko podbiegły do dziury w płocie, ostrożnie przeszły na drugą stronę i pojechały do domu. Każda małpka przytulała się w czasie jazdy do jednego z nich, szczęśliwa, że znów jest z przyjaciółmi, bezpieczna.

Kiedy dotarli do domu – opowiedzieli o swej przygodzie mamie.

– Mamusiu, możemy je zatrzymać? – spytała Basia – są takie słodkie.

Mama spojrzała na kapucynki zwieszające się z lampy w salonie, z karnisza i z regału z książkami i westchnęła.

Ech, wiecie, jak to jest, gdy po mieszkaniu skaczą trzy kapucynki? Dobrze, że nie goryle…

Czy ktoś czyta te bajki?

Czy Ci się podobało?

Jeśli tak – zostaw jakiś komentarz ;) Pomysłów wciąż mam sporo, ale bardziej się chce pisać dla Ciebie, czytelniku, jeśli wiem, że jesteś :)

I błędy chętnie poprawię, jeśli mi je wskażesz.



Trzy słonie

Bajka o trzech słoniach.

Pamiętacie bajkę o niedźwiadku? Tę, w której pluszowy miś ożył pod wpływem czarodziejskiej apaszki. A znacie baśń o Ołowianym Żołnierzyku, przygody Kubusia Puchatka, Toy Story? To opowieści o zabawkach, które żyją, które ożywają, gdy dzieci na nie nie patrzą.

Bo zabawki żyją.

Chcę Wam dziś opowiedzieć jedną z ich przygód.

W pokoju dziecinnym, w koszu na pluszaki obok żyrafy, kilku misiów, ośmiornicy, hipopotama, piesków i koni, dwóch żab i jednej papugi były także trzy słonie – pluszowe słoniowe rodzeństwo.

100_4838

Pewnego dnia Basia zapytała:

– Mamo, mogę wziąć słonika do przedszkola?

– Jasne, kochanie.

– Ja też – przypomniał sobie Franek i pobiegł do pokoju po zabawkę.

– E, to dziecinne – z wyższością odezwał się Staś – poszukam jakiejś książeczki.

Ale w pokoju trzeci słonik zaczął prosić go, by i on mógł pójść do przedszkola.

– Klementyna i Kajtek idą, ja też chcę, proszę, weź mnie ze sobą, proszę. Nie chcę zostać bez nich!

– No dobra – zgodził się Staś łaskawie i wsadził pluszaka do plecaka.

W przedszkolu słoniki zostały posadzone na półce, skąd mogły przyglądać się bawiącym się przedszkolakom. Wkrótce po śniadaniu dzieci wyszły do ogrodu, a pluszowe słoniki zostały w sali. Zeskoczyły wówczas z półki i zaczęły dokazywać. Namawiały też inne zabawki, by dołączyły się do nich. W końcu był to ich pierwszy, jak do tej pory, dzień w przedszkolu i były bardzo podekscytowane i ciekawe. Chciały zawrzeć przyjaźnie, wszystkiego się dowiedzieć i z każdym porozmawiać.

Trzy małe słonie nie zauważyły kiedy na parapecie okna usiadła sójka. Ale zabawki z przedszkola – miś, lalka, piłka, drewniane klocki i wiele innych wiedziały, że ta sójka to niebezpieczeństwo. Nie był to bowiem zwykły ptak, ale Licho. Licho przynosiło nieszczęście. Zabawki pospiesznie pochowały się do pudełek, zastygły bez ruchu.

Tymczasem słoniątka wesoło dokazywały na dywanie. Licho weszło przez uchylone okno, podleciało do pluszaków i pochwyciło jednego z nich. Rodzeństwo chciało ratować porwanego słonika, chwycili go za trąbę i z całej siły próbowali wyrwać go ze szponów złego Licha, ale ono, jak pewnie wiecie, było silniejsze od słoni. I uniosło małego pluszaka ze sobą.

Słonik płakał i odgrażał się sójce, szamotał się, ale nie zdołał się wyrwać.  A Licho zaniosło go na czubek wielkiego dębu rosnącego w przedszkolnym ogrodzie.

– Moi przyjaciele mnie odnajdą i uratują – krzyczał słonik udając, że wcale się nie boi.

– Oho ho, na pewno nie uda im się tu dostać – zaśmiało się Licho i odleciało.

Mały pluszak siedział smutny, patrzył w dół i widział, że jest uwięziony naprawdę wysoko.

„Jak ktokolwiek mógłby mnie stąd wyciągnąć?” zastanawiał się, ale wciąż powtarzał sobie, by nie tracić nadziei.

Tymczasem dzieci wróciły z placu zabaw do budynku.

– Ojej, a gdzie mój słonik? – zmartwiła się Basia.

Dwa pozostałe pluszowe słonie opowiedziały, co się wydarzyło. Dziewczynka przekazała złe wieści braciom.  Postanowiono zorganizować wyprawę ratunkową.

Kiedy przyszła po nich mama z Shilą – Basia, Franek i Staś, oraz dwa z trzech pluszowych słoni udali się na plac zabaw. Shila poszła oczywiście z nimi. Została jednak w tyle, podniosła głowę wysoko i próbowała złapać górny wiatr w nozdrza. W pewnym momencie nadstawiła uszu i z pewnością ruszyła przed siebie. Podbiegła do dębu i oparła przednie łapy o jego pień.

– Tam, tam na samej górze jest słonik – szczeknęła do dzieci.

Basia na drzewie
… potem przyszła kolej na Basię

Najpierw próbował wspiąć się Franek, potem Basia. Także dwa małe słoniki chciały się wspinać, ale żadnemu z nich się nie powiodło.Przyszła pora na Stasia. Dzielnie wspinał się coraz wyżej, uważnie planował kolejne kroki, chwytał się konarów i ostrożnie stawiał stopy, podciągał się i był coraz wyżej i wyżej. 

Staś wspinał się coraz wyżej

W końcu dosięgnął słonika uwięzionego na samym czubku. Wtedy jednak nadleciało Licho.

Zła sójka zaczęła bić go skrzydłami, a chłopiec nie mógł jej odpędzić, ponieważ w jednej ręce trzymał słonia, a drugą podtrzymywał się za konar. Nagle jednak puścił gałąź i zaczął spadać. Wszyscy krzyknęli przerażeni. Jednak Shila zdążyła wypowiedzieć magiczne zaklęcie i tuż pod spadającym Stasiem pojawił się puchaty obłoczek. Chłopiec wpadł w miękkie kłęby i chmurka delikatnie opadła na ziemię.

– Brawo Stasiu! – wykrzyknęły trzy małe słonie – dziękujemy ci.

– A ja dziękuję naszej wróżce Shili, jesteś kochana, wiesz?

Shila zamerdała ogonem.

Słoniki wróciły po przygodzie do domu. Długo, długo wspominały swój pierwszy dzień w przedszkolu.

A co słychać u Waszych zabawek? Figlują? Lubią bawić się w chowanego? Ożywają w zabawie z dziećmi, czy może wtedy, kiedy dzieci nie patrzą? Moje dzieci uwielbiają pluszaki, wszędzie je ze sobą zabierają. Zwłaszcza Basia lubi wybrać sobie jakiegoś przyjaciela, bez którego nigdzie się nie rusza przez jakiś czas.

Zapraszam do sklepu z niezwykłymi zabawkami: „Trzy Słonie”