Tag Archives: wycieczka

Idziemy na wycieczkę – piosenka

słowa: Dorota Gellner, muzyka: Adam Skorupka

Idziemy na wycieczkę, Brat, siostra no i ja

Ja plecak mam na plecach, na smyczy ciągnę psa

Nasz Tata niesie brata,  a Mama wózek pcha

W tym wózku siedzi siostra i szczerzy zęby dwa

Ref: 

Wesoła wycieczka, już nogi bolą nas

Brat krzyczy i ryczy, zagłusza siostry wrzask

Wesoła wycieczka, już uszy puchną nam

Wesoła wycieczka, wesoła mówię wam!

Idziemy na wycieczkę, brat, siostra no i ja

Pies plecak nieść pomaga, a Tata wózek pcha

W tym wózku brat i siostra – wrzeszczące brzdące dwa

A mama idzie sama, zupełnie tak, jak ja

Ref: 

Wesoła wycieczka, już nogi bolą nas

Brat krzyczy i ryczy, zagłusza siostry wrzask

Wesoła wycieczka, już uszy puchną nam

Wesoła wycieczka, wesoła mówię wam!

Idziemy na wycieczkę, idziemy sobie w świat

Ja niosę pusty plecak, bo pies nam wszystko zjadł

Nasz Tata niesie brata i siostrę dźwiga też

Popycha wózek mama, a w wózku siedzi pies

Ref: 

Wesoła wycieczka, już nogi bolą nas

Brat krzyczy i ryczy, zagłusza siostry wrzask

Wesoła wycieczka, już uszy puchną nam

Wesoła wycieczka, wesoła mówię wam!

 

Od dwóch tygodni śpiewam tę piosenkę.

kto napisał słowa? Gdyby ktoś wiedział, to proszę o kontakt ;) Dzięki, już wiem :)

Zastanawiam się, czy pani Dorota widziała nas na wycieczce, bo to całkiem o nas!

No, z jednym małym wyjątkiem – Shila nie zjada nam (póki co) zawartości plecaka.

Ale chciałaby, chciała. Co do tego nie mam wątpliwości!!!

Uwielbiam tę piosenkę!



Opowieść o piratach na dalmatyńskim wybrzeżu


Tegoroczne wakacje dzieci wraz z rodzicami spędzały na dalmatyńskim wybrzeżu. Niemal każdego dnia biegli stromym zboczem na plażę, pluskali się w wodzie i nosili ją w wiaderkach, by polewać nią skały czy budowle z kamieni, a potem słuchali bajek dla dzieci, które opowiadała im mama. Pewnego dnia prosto z plaży pojechali z rodzicami do nieco gwarniejszego pobliskiego miasteczka portowego. Tutaj rodzice mogli wypić kawę, a dzieci dostały po ogromnej porcji lodów. Kiedy szli nabrzeżem ciągle ktoś ich zaczepiał i proponował wycieczkę statkiem. Zwłaszcza jeden z naganiaczy – niemłody Chorwat w marynarskim stroju – zaskoczył ich piękną polszczyzną, w której deklamował jakiś wierszyk. Aż przystanęli, a on, korzystając z okazji dalej popisywał się znajomością polskiego. Miło było usłyszeć ojczystą mowę,  choć z obcym akcentem. Chorwat zaraz też zaczął po polsku zapraszać ich na rejs opowiadając ze szczegółami o atrakcjach, korzyściach i specjalnych zniżkach ze względu na trójkę dzieci, w tym piękne bliźniaki. Rodzice uznali, że wycieczka może rzeczywiście być ciekawa (komplementy pod adresem mamusi z pewnością przyczyniły się do tej decyzji).

Rejs był zaplanowany na następny dzień. Mama zapakowała aparat fotograficzny, książeczki z bajkami dla dzieci, oraz słodycze i napoje, tatuś – balsamy do opalania, maski i okularki, oraz buty do pływania i pojechali do miasteczka. Tam wsiedli na statek rejsowy. Morze było bardzo spokojne i delikatnie bujało statkiem. Nie działo się nic. Rodzice zamówili sobie kawę, dali dzieciom soki i wodę. Staś tymczasem wyjął z torby mamy ciastka i żelki, i dając bliźniakom tajne znaki, zawołał ich do kryjówki w pobliżu dziobu.

Rejs zaczął się dłużyć. Celem był niewielki porcik na równie niewielkiej wyspie. A potem plaża i powrót statkiem, w trakcie którego miał być serwowany obiad – taki był oficjalny plan rejsu.

Kiedy mama dopijała filiżankę kawy, a dzieci kończyły opróżniać paczkę żelków – pasażerowie usłyszeli jakiś wystrzał a potem okrzyk:

– Poddajcie się i oddajcie statek! To napad piracki! Nie żadna bajka dla dzieci!

Na prawej burcie, bardzo blisko podpłynął statek z powiewającą czarną flagą z mrocznym wizerunkiem Jolly Rogera.  Zaraz też piraci dokonali abordażu, a kapitan dość szybko oddał ster w ręce piratów. Obyło się bez agresji, przejęcie statku przebiegło spokojnie. Nowy „kapitan” przez mikrofon poinformował pasażerów o ich sytuacji i powiedział, że każdy musi oddać coś cennego.

– Zaraz podejdą do państwa członkowie naszej załogi i uprzejmie poproszą o oddanie biżuterii, pieniędzy, iPhonów i tabletów.

Pasażerowie spojrzeli niepewnie po sobie, kilku mężczyzn zaczęło protestować, ale zaraz zostali związani i sprowadzeni do ładowni.

Piraci byli uzbrojeni i widać było, że nie są skorzy do żartów.

Tymczasem w zamieszaniu podczas zbierania łupu od turystów dzieciom udało się przedostać do rodziców.

Kapitan piratów rozkazał sternikowi zmienić kurs i statek zamiast do portu płynął na tajemniczą wyspę, na której piraci mieli swoją kryjówkę.

– Ja pokonam tych piratów. Jestem odważny – pocieszał mamę Staś.

Basia pogrzebała w plecaczku z Myszką Minnie i wyjęła z niego muszlę.

– Popatrz – pokazała Stasiowi

– Wiem co zrobimy! Przywołamy syrenkę! – ucieszył się Staś.

Dzieci odeszły od stolika rodziców i podeszły do burty. Piraci w ogóle nie zwracali uwagi na dzieci. W ogóle rejs przebiegał dość spokojnie, z głośników leciała spokojna muzyka, a delikatne kołysanie dorosłych wprawiło w senny nastrój. Jadnak większość dzieci zaczynało się nudzić, więc goniły się po pokładzie, chowały pod ławeczkami i stolikami. Niektóre przytulały się do mam i babć i słuchały opowiadanych przez nie bajek.

Basia uniosła muszlę do ust i dmuchnęła. Dźwięk wydany przez muszlę był tak cichy, że nikt go nie usłyszał. Nikt poza kilkoma psami obecnymi na pokładzie.

– Oj, chyba syrenka nie usłyszała – zmartwił się Franio – może jesteśmy daleko od jej domu?

– Jak się teraz uwolnimy, Stasiu? – spytała Basia

– Zaraz opracuję jakiś plan! Może wybudujemy pułapkę, do której złapiemy wszystkich piratów?

Kiedy dzieci analizowały możliwości wybudowania pułapki – z wody wyłoniła się syrenka.

– Witajcie – uśmiechnęła się do nich – widzę, że macie fajną wycieczkę.

– To nie wycieczka! To porwanie statku przez piratów – konspiracyjnym szeptem wyjaśnił Franio.

– Bawicie się w piratów?

– Nie! Prawdziwi piraci porwali nasz statek – powiedziała Basia.

– Chcielibyśmy jakoś wrócić do domu. Nudny się robi ten rejs. Przeczytaliśmy już wszystkie bajki dla dzieci – dodał Staś.

– Chcemy zrobić pułapkę na piratów… – wtrąciła Basia

– … ale inni dorośli mogliby w nią wpaść, a to są mamusie i tatusiowie innych dzieci… – przerwał Basi Franek

– Więc może jakoś inaczej, może trzeba porwać ten statek z powrotem? – zapytała syrenka.

Dzieci zamilkły.

– Wiem! – krzyknęła syrenka i zniknęła pod wodą

– Chyba nas nie zostawiła, co? – zapytała Basia

– Nie, na pewno nie – powiedział Franio – na pewno popłynęła po pomoc.

Dzieci wychylały się przez barierkę i wpatrywały w morze.

Tymczasem z drugiej strony statku dał się słyszeć krzyk:

– Kraken, kapitanie, Kraken na nas płynie!

Wszyscy piraci i część pasażerów rzuciło się do burty, by zobaczyć mitycznego potwora. Do statku zbliżyła się ogromna ośmiornica. Oplotła statek swoimi wielkimi mackami.

– Odcinać macki! Odcinać! – krzyczał kapitan piratów, ale jego załoga już wskoczyła do wody i wszyscy udali się wpław do widocznej wysepki. Jedna z macek chwyciła kapitana i jego również wyrzuciła za burtę.

Basia chwyciła Stasia za rękę i powiedziała:

-Stasiu, boję się. Co teraz? Boję się tego potwora!

W tym momencie pojawiła się syrenka.

– Zawołałam mojego przyjaciela, poczciwego Krakena. Poprosiłam go o pomoc. Nie bójcie się, on nikomu nie zrobi krzywdy. Zaniesie wasz statek do portu, a tam piraci zostaną zaaresztowani.

– Oj nie wiem  – powiedział Staś – wszyscy piraci skoczyli do wody i uciekli, a Kraken wyrzucił kapitana.

Kraken – ogromna ośmiornica – jedną macką trzymał stateczek i płynął w kierunku stałego lądu. Kapitan kazał wyprowadzić mężczyzn z ładowni, zwrócono również zabrane pieniądze i kosztowności. Niestety nie podano obiadu, ale nikt nie czuł głodu. Pasażerowie wciąż byli w szoku, a załoga opowiadała sobie, że dziadek, czy babcia tego i owego opowiadali im baśnie i legendy o Krakenie.

Kiedy widać było brzeg – stwór morski odpłynął, a kapitan bezpiecznie wprowadził statek do portu.

Tak zakończył się niezapomniany rejs wycieczkowy.

 

Opowiadacie dzieciom własne bajki? Lubią słuchać opowieści o sobie?

Jakie motywy lubią Wasze dzieci?

Staś lubi straszne przygody, niebezpieczeństwa i elementy nadprzyrodzone. Bliźniaki lubią, gdy w bajeczkach pojawiają się zwierzęta.

Basia skupia się wyraźnie, gdy to ona jest bohaterką, bardzo się utożsamia.