Tag Archives: zabawki

Trzy słonie

Bajka o trzech słoniach.

Pamiętacie bajkę o niedźwiadku? Tę, w której pluszowy miś ożył pod wpływem czarodziejskiej apaszki. A znacie baśń o Ołowianym Żołnierzyku, przygody Kubusia Puchatka, Toy Story? To opowieści o zabawkach, które żyją, które ożywają, gdy dzieci na nie nie patrzą.

Bo zabawki żyją.

Chcę Wam dziś opowiedzieć jedną z ich przygód.

W pokoju dziecinnym, w koszu na pluszaki obok żyrafy, kilku misiów, ośmiornicy, hipopotama, piesków i koni, dwóch żab i jednej papugi były także trzy słonie – pluszowe słoniowe rodzeństwo.

100_4838

Pewnego dnia Basia zapytała:

– Mamo, mogę wziąć słonika do przedszkola?

– Jasne, kochanie.

– Ja też – przypomniał sobie Franek i pobiegł do pokoju po zabawkę.

– E, to dziecinne – z wyższością odezwał się Staś – poszukam jakiejś książeczki.

Ale w pokoju trzeci słonik zaczął prosić go, by i on mógł pójść do przedszkola.

– Klementyna i Kajtek idą, ja też chcę, proszę, weź mnie ze sobą, proszę. Nie chcę zostać bez nich!

– No dobra – zgodził się Staś łaskawie i wsadził pluszaka do plecaka.

W przedszkolu słoniki zostały posadzone na półce, skąd mogły przyglądać się bawiącym się przedszkolakom. Wkrótce po śniadaniu dzieci wyszły do ogrodu, a pluszowe słoniki zostały w sali. Zeskoczyły wówczas z półki i zaczęły dokazywać. Namawiały też inne zabawki, by dołączyły się do nich. W końcu był to ich pierwszy, jak do tej pory, dzień w przedszkolu i były bardzo podekscytowane i ciekawe. Chciały zawrzeć przyjaźnie, wszystkiego się dowiedzieć i z każdym porozmawiać.

Trzy małe słonie nie zauważyły kiedy na parapecie okna usiadła sójka. Ale zabawki z przedszkola – miś, lalka, piłka, drewniane klocki i wiele innych wiedziały, że ta sójka to niebezpieczeństwo. Nie był to bowiem zwykły ptak, ale Licho. Licho przynosiło nieszczęście. Zabawki pospiesznie pochowały się do pudełek, zastygły bez ruchu.

Tymczasem słoniątka wesoło dokazywały na dywanie. Licho weszło przez uchylone okno, podleciało do pluszaków i pochwyciło jednego z nich. Rodzeństwo chciało ratować porwanego słonika, chwycili go za trąbę i z całej siły próbowali wyrwać go ze szponów złego Licha, ale ono, jak pewnie wiecie, było silniejsze od słoni. I uniosło małego pluszaka ze sobą.

Słonik płakał i odgrażał się sójce, szamotał się, ale nie zdołał się wyrwać.  A Licho zaniosło go na czubek wielkiego dębu rosnącego w przedszkolnym ogrodzie.

– Moi przyjaciele mnie odnajdą i uratują – krzyczał słonik udając, że wcale się nie boi.

– Oho ho, na pewno nie uda im się tu dostać – zaśmiało się Licho i odleciało.

Mały pluszak siedział smutny, patrzył w dół i widział, że jest uwięziony naprawdę wysoko.

„Jak ktokolwiek mógłby mnie stąd wyciągnąć?” zastanawiał się, ale wciąż powtarzał sobie, by nie tracić nadziei.

Tymczasem dzieci wróciły z placu zabaw do budynku.

– Ojej, a gdzie mój słonik? – zmartwiła się Basia.

Dwa pozostałe pluszowe słonie opowiedziały, co się wydarzyło. Dziewczynka przekazała złe wieści braciom.  Postanowiono zorganizować wyprawę ratunkową.

Kiedy przyszła po nich mama z Shilą – Basia, Franek i Staś, oraz dwa z trzech pluszowych słoni udali się na plac zabaw. Shila poszła oczywiście z nimi. Została jednak w tyle, podniosła głowę wysoko i próbowała złapać górny wiatr w nozdrza. W pewnym momencie nadstawiła uszu i z pewnością ruszyła przed siebie. Podbiegła do dębu i oparła przednie łapy o jego pień.

– Tam, tam na samej górze jest słonik – szczeknęła do dzieci.

Basia na drzewie
… potem przyszła kolej na Basię

Najpierw próbował wspiąć się Franek, potem Basia. Także dwa małe słoniki chciały się wspinać, ale żadnemu z nich się nie powiodło.Przyszła pora na Stasia. Dzielnie wspinał się coraz wyżej, uważnie planował kolejne kroki, chwytał się konarów i ostrożnie stawiał stopy, podciągał się i był coraz wyżej i wyżej. 

Staś wspinał się coraz wyżej

W końcu dosięgnął słonika uwięzionego na samym czubku. Wtedy jednak nadleciało Licho.

Zła sójka zaczęła bić go skrzydłami, a chłopiec nie mógł jej odpędzić, ponieważ w jednej ręce trzymał słonia, a drugą podtrzymywał się za konar. Nagle jednak puścił gałąź i zaczął spadać. Wszyscy krzyknęli przerażeni. Jednak Shila zdążyła wypowiedzieć magiczne zaklęcie i tuż pod spadającym Stasiem pojawił się puchaty obłoczek. Chłopiec wpadł w miękkie kłęby i chmurka delikatnie opadła na ziemię.

– Brawo Stasiu! – wykrzyknęły trzy małe słonie – dziękujemy ci.

– A ja dziękuję naszej wróżce Shili, jesteś kochana, wiesz?

Shila zamerdała ogonem.

Słoniki wróciły po przygodzie do domu. Długo, długo wspominały swój pierwszy dzień w przedszkolu.

A co słychać u Waszych zabawek? Figlują? Lubią bawić się w chowanego? Ożywają w zabawie z dziećmi, czy może wtedy, kiedy dzieci nie patrzą? Moje dzieci uwielbiają pluszaki, wszędzie je ze sobą zabierają. Zwłaszcza Basia lubi wybrać sobie jakiegoś przyjaciela, bez którego nigdzie się nie rusza przez jakiś czas.

Zapraszam do sklepu z niezwykłymi zabawkami: „Trzy Słonie”



Bajka o niedźwiadku

Zapraszam dziś na bajkę, która powstała na specjalne zamówienie Basi: „Ja chcę z niedźwiedziem bajkę!” (zobaczcie: Proces twórczy)

 

Dzieci bawiły się w pokoju dziecinnym, co nie zdarzało się zbyt często. Ani nigdy nie trwało zbyt długo. Tym razem Staś zainicjował jednak zabawę pluszakami, która zaangażowała całe towarzystwo na dłużej. Początkowo było to przedszkole dla pluszaków, potem zabawki-przedszkolaki przygotowywały przedstawienie dla rodziców na podstawie popularnych bajek dla dzieci, musiały podchodzić do prób i opanowywać choreografię – w reżyserii Stasia. Basia i Franek ochoczo uczestniczyli w próbach i zaśmiewali się w głos. W pewnym momencie Basia wpadła na pomysł, że przebierze pluszowego misia. Pobiegła do starej skrzyni stojącej w przedpokoju, ostrożnie ją otworzyła, pamiętając, by uważać na paluszki i wyciągnęła z niej jakąś apaszkę.

– Patrzcie! Wzięłam apaszkę mamy! Zawiążemy ją misiowi na szyi, będzie śliczny – cieszyła się pokazując braciom przyniesioną chustkę.

Kiedy zawiązała apaszkę na szyi pluszowego misia – ten ożywił się, stał się prawdziwym niedźwiadkiem. Miał ostre pazurki i prawdziwe futro. Jak się domyślacie, to była zaczarowana apaszka.

Basia wystraszyła się i schowała szybko pod kołdrę w łóżeczku Franka. Staś natomiast pobiegł do mamy i poprosił ją o spodeczek z miodem, szybko zaniósł niedźwiadkowi poczęstunek. Mały niedźwiadek wylizał porządnie talerzyk, a potem z chłopcami zaczął bawić się w zapasy. Wywracali się, chłopcy ciągnęli go za futro, a on próbował się oswobodzić, albo przewracał się na grzbiet i machał łapkami. Basia przyglądała się tym figlom spod kołdry, ale trzymała bezpieczny dystans. Tymczasem podczas chłopięco-niedźwiedzich przepychanek doszło do wypadku. Niedźwiadek próbował przewrócić uciekającego przed nim ze śmiechem Franka i przejechał chłopcu po plecach swoimi pazurami. Choć nie chciał zrobić mu krzywdy – jednak podrapał go do krwi. Franek pobiegł do mamy.

– Mamo! Misiek mnie podrapał! Zobacz, krew! Boli mnie, boli!

Mama zdjęła mu koszulkę i na plecach zobaczyła niewielki ślad po pazurkach. Na szczęście nie była to poważna rana, mama przemyła ją wodą utlenioną i powiedziała:

– Mój dzielny chłopczyku, no widzisz jakie niebezpieczne są te wasze zabawy? Uważajcie troszkę. Może skończcie te walki, siądźcie na chwilkę, poczytajcie książeczki z bajkami dla dzieci.

Tymczasem zawstydzony niedźwiadek schował się w kącie za tablicą do rysowania i nie chciał stamtąd wyjść z obawy, że znów komuś niechcący zrobi krzywdę. Basia wyszła spod kołderki i chwilkę patrzyła na misia z oddali, potem zbliżyła się do niego ostrożnie i zaczęła drapać go za uszkiem. Niedźwiadkowi pieszczota sprawiła przyjemność, bo wyszedł ze swojej kryjówki, ułożył głowę na kolanach Basi i mruczał z zadowoleniem. Zaraz podszedł do nich Staś i zaczął głaskać misia po brzuszku, po chwili dołączył do nich Franio i zaczął łaskotać niedźwiadka po łapce. Potem Staś rzeczywiście sięgnął na półeczkę po bajkę dla dzieci i poczytał chwilkę na głos.

A później znów zaczęli wspólnie się bawić – zamiast zapasów zdecydowali się jednak na berka. Cała czwórka biegała i robiła mnóstwo hałasu.

Kiedy miś uciekał przed goniącym go Stasiem, ten chwycił apaszkę. Chustka została mu w ręce, a niedźwiadek znów stał się pluszowym misiem. W tym momencie do pokoju dzieci zajrzała mama zwabiona krzykami i piskami.

– Mamusiu, to był prawdziwy niedźwiadek – powiedział Franek wskazując na leżącą na podłodze zabawkę

– Ale założyliśmy mu tę apaszkę – powiedziała Basia – i ożył! Ożył!

– Mamo, to był prawdziwy niedźwiadek, nawet miodek zjadł – opowiadał Staś.

Mama usiadła na podłodze i przytuliła dzieci i opowiedziała im, jak kiedyś tę samą apaszkę zawiązywała ze swoim bratem – wujkiem Bartkiem i jak wtedy misie stawały się prawdziwymi niedźwiadkami. I poprosiła, żeby nie zawiązywali jej na pluszowym słoniku.

 

Pamiętacie swoje pluszowe zabawki?

Co się z nimi stało? 

Moje przeleżały gdzieś na szczycie szafy, aż doczekały się drugiego życia, które dają im moje dzieci.